Spis treści:
- Drop zwyczajny: Jak wygląda "polski struś"?
- Pisklęta dropia wykluły się w Polsce. Powrót po 30 latach
- Dlaczego wielki ptak zniknął z Polski?
Drop zwyczajny: Jak wygląda "polski struś"?
Nie bez powodu drop zwyczajny przez lata był nazywany "polskim strusiem". To największy ptak, jaki naturalnie występował w Polsce, a zarazem jeden z najcięższych latających na świecie. Dorosły samiec może ważyć nawet 16 kilogramów, mieć ponad metr długości i rozpiętość skrzydeł przekraczającą 2,2 metra.
Mimo imponujących rozmiarów drop potrafi latać. Start nie przychodzi mu jednak łatwo. Najpierw rozpędza się po ziemi, a dopiero później unosi ciężkie ciało w powietrze. W locie prezentuje szerokie skrzydła i charakterystyczną sylwetkę, której trudno pomylić z jakimkolwiek innym europejskim ptakiem.
Najbardziej efektownie wyglądają samce w okresie godowym. Na kasztanowej piersi pojawiają się wtedy ozdobne białe pióra układające się w coś na kształt kołnierza, a u nasady dzioba wyrastają długie pióra przypominające wąsy. Podczas toków samiec stroszy upierzenie i dosłownie zamienia się w ogromną, białą kulę piór. To jeden z najbardziej widowiskowych spektakli w świecie ptaków.
Pisklęta dropia wykluły się w Polsce. Powrót po 30 latach
Pod koniec czerwca 2026 roku w Stacji Hodowli Dropia prowadzonej przez Polski Związek Łowiecki w Pławinie w województwie lubuskim zakończyło się wydarzenie, na które przyrodnicy czekali od dziesięcioleci. Z dziesięciu jaj sprowadzonych z Brandenburgii wykluło się osiem piskląt dropia zwyczajnego. Pierwsze klucie rozpoczęło się 10 czerwca, a cały proces trwał niespełna trzy tygodnie. To pierwsze dropie urodzone w Polsce od blisko 30 lat.
Sukces nie był dziełem przypadku. Za projektem stoi Instytut Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim oraz partnerzy z Niemiec, gdzie żyje jedna z ostatnich środkowoeuropejskich populacji dropia. To właśnie z Brandenburgii przywieziono zapłodnione jaja, które trafiły do specjalistycznej hodowli w Pławinie.
Wyklucie piskląt jest dopiero pierwszym krokiem. Młode ptaki muszą nauczyć się życia w warunkach zbliżonych do naturalnych. Obecnie ich opiekunowie robią wszystko, by nie przyzwyczaiły się do człowieka. Zbyt bliski kontakt mógłby utrudnić im późniejsze funkcjonowanie na wolności.
Czytaj też: Jeden z najrzadszych ptaków Europy. W Polsce gniazduje tylko 40 par
Dlaczego wielki ptak zniknął z Polski?
Jeszcze na początku XX wieku drop zwyczajny był stałym elementem krajobrazu wielu regionów Polski. Występował na rozległych terenach rolniczych Wielkopolski, Pomorza, Dolnego Śląska, Lubelszczyzny czy dawnych Kresów. Z czasem jego populacja zaczęła jednak gwałtownie się kurczyć. We wrześniu 1996 roku, padła ostatnia samica utrzymywana w hodowli w Stobnicy koło Obornik. To właśnie tę datę przyjmuje się jako symboliczny koniec obecności gatunku w Polsce.
Przyczyn zniknięcia dropia było kilka, ale wszystkie wiązały się ze zmianami zachodzącymi w rolnictwie i krajobrazie. Ptak ten potrzebuje ogromnych, otwartych przestrzeni z dobrą widocznością we wszystkich kierunkach. Tymczasem w drugiej połowie XX wieku pola zaczęły się zmieniać. Z krajobrazu znikały miedze i nieużytki, gdzie drop gniazdował bezpośrednio na ziemi. Coraz większym zagrożeniem stały się także napowietrzne linie energetyczne, z którymi ciężkie ptaki często się zderzały. Wszystko to doprowadziło do całkowitego zaniknięcia populacji ogromnego ptaka.
Źródła: ciekawiodzawsze.pl, hub.pl, zielona.interia.pl


