Spis treści:
- Gdzie leży Sławkowski Szczyt?
- Legendy o Sławkowskim Szczycie
- Czy legenda o Sławkowskim Szczycie ma coś wspólnego z prawdą?
Pierwsze przekazy o tym, że Sławkowski Szczyt miał kiedyś górować nad całymi Tatrami, brzmią jak fragment dawnej baśni. W tle jest jednak konkretny krajobraz: wysokogórska grań, młode góry wypiętrzone podczas orogenezy alpejskiej oraz ludzie, którzy od stuleci próbują zrozumieć, co dzieje się z tą kamienną krainą. Właśnie na styku wyobraźni i nauki rodzą się legendy takie jak ta o Sławkowskim, rzekomo najwyższym szczycie w Tatrach.
Gdzie leży Sławkowski Szczyt?
Tatry Wysokie, najwyższa część całego łańcucha Karpat, rozciągają się na pograniczu Polski i Słowacji. To stromy, skalisty fragment gór, który wyraźnie wyróżnia się na tle łagodniejszych pasm otaczających Podhale, Kotlinę Liptowską i Spiską. Właśnie tutaj, po stronie słowackiej, w grzbiecie Tatr Wysokich, wznosi się Sławkowski Szczyt. Dzisiejszy Sławkowski Szczyt ma 2452 m n.p.m. i należy do czołówki tatrzańskich kolosów, choć ustępuje najwyższemu wierzchołkowi Tatr - Gerlachowi, który sięga 2655 m n.p.m. Oba szczyty leżą w tym samym granitowym "sercu" Tatr, które powstało z karbońskich skał magmowych, później wyniesionych ku górze i wyrzeźbionych przez lodowce oraz erozję. Dzięki gęstej sieci szlaków turystycznych Sławkowski Szczyt jest jednym z tych wierzchołków Tatr Wysokich, na które można wejść znakowaną drogą, bez konieczności korzystania z usług przewodnika wysokogórskiego. To właśnie dostępność sprawiła, że z czasem wyrósł nie tylko na cel wycieczek, lecz także na bohatera lokalnych opowieści i legend.
Legendy o Sławkowskim Szczycie
Najbardziej znana legenda mówi, że dawno temu Sławkowski Szczyt był najwyższy w całych Tatrach. Według podania miał przekraczać 2700 m n.p.m., a więc wznosić się wyżej niż dzisiejszy Gerlach. Górale opowiadali, że to właśnie on dominował nad całym pasmem, a jego piramida była widoczna z daleka, niczym kamienny drogowskaz dla podróżnych. W opowieści pojawia się rok 1662 - wtedy Tatry miało nawiedzić potężne trzęsienie ziemi. Wstrząsy rzekomo zatrzęsły całym masywem, a wierzchołek Sławkowskiego po prostu oderwał się od góry, zamieniając się w masę spadających bloków skalnych. Góralskie przekazy opisują, że skały "rozsypały się jak puzzle", a szczyt stracił kilkaset metrów wysokości, przez co palmę pierwszeństwa przejął Gerlach. Jest też bardziej żartobliwa wersja tej samej historii. We wnętrzu góry mieszka podobno smok o imieniu Sławek. Pewnego dnia, budząc się z bardzo długiego snu, przeciągnął się tak mocno, że zatrząsł całą górą. To jego ruch miał wywołać wielki obryw skalny i odmienić sylwetkę Sławkowskiego Szczytu. Od imienia smoka miała wziąć się sama nazwa góry. Takie podania nie są w Tatrach czymś wyjątkowym. Z górą Zamarła Turnia wiąże się mroczna legenda o Czarnej Pani, duchu kobiety, która po tragicznej śmierci ma ostrzegać wspinaczy przed kolejnymi nieszczęściami. Z kolei dawne opowieści o skarbach schowanych w górach rozbudzały nadzieje poszukiwaczy rud i kruszców, a ich ślady do dziś widać w tunelach i sztolniach w rejonie Tatr. Wspólnym mianownikiem tych historii jest próba wytłumaczenia niezwykłych zjawisk: nagłego obrywu, samotnej skały sterczącej nad doliną czy bogatej żyły rudy. Tam, gdzie brakuje precyzyjnej wiedzy geologicznej, pojawia się wyobraźnia - smok, duch, tajemnicze trzęsienie ziemi. Legendy o Sławkowskim wpisują się więc w długą tradycję opowiadania o Tatrach językiem symboli i baśni.
Czy legenda o Sławkowskim Szczycie ma coś wspólnego z prawdą?
Współcześni geolodzy nie potwierdzają, by w XVII wieku w rejonie Sławkowskiego Szczytu doszło do tak silnego trzęsienia ziemi, które w jednej chwili obniżyłoby górę o kilkaset metrów. Gdyby tak potężne wydarzenie miało miejsce, pozostawiłoby wyraźne ślady w zapisie historycznym i geologicznym, a tych brak. Nie znaczy to jednak, że u podnóży Sławkowskiego wszystko wygląda zupełnie spokojnie. W okolicy rzeczywiście można zobaczyć ogromne bloki skalne, przypominające rumowiska po dawnej, potężnej katastrofie. Ich obecność jest zgodna z naturalnym obrazem Tatr Wysokich: to góry o stromych, granitowych ścianach, gdzie obrywy skalne, osuwiska i erozja stale modelują krajobraz, choć zwykle w dużo mniejszej skali niż ta opisywana w legendzie.
Tatry powstały podczas orogenezy alpejskiej, a ich ostateczne wypiętrzenie nastąpiło kilkadziesiąt milionów lat temu. Później góry były wielokrotnie rzeźbione przez lodowce, wodę, mróz i wiatr. Granitowy trzon Tatr Wysokich jest bardzo odporny, dlatego powstają tu strome turnie i ostre grzbiety, ale nawet najtwardsza skała z czasem ulega zniszczeniu. Z naukowego punktu widzenia bardziej prawdopodobne jest więc, że różnice wysokości między tatrańskimi szczytami kształtowały się stopniowo, w ciągu milionów lat, a nie wskutek jednorazowego wydarzenia w XVII wieku. Legendarny rok 1662 mógł zostać zapamiętany jako czas jakiegoś lokalnego obrywu czy wstrząsu, który wywarł silne wrażenie na ówczesnych mieszkańcach. Z biegiem pokoleń opowieść mogła się rozrosnąć do skali "katastrofy, która ścięła górę".
Czy zatem Sławkowski Szczyt naprawdę był kiedyś wyższy od Gerlacha? W sensie dosłownym - nie ma na to dowodów. W sensie metaforycznym - jak najbardziej: w świecie góralskiej wyobraźni to on był władcą Tatr, górującym nad innymi szczytami. Legenda przypomina jednak o czymś ważnym także z perspektywy nauki: góry nie są martwe. Ich kształt zmienia się powoli, ale nieprzerwanie, a każdy obryw, każdy spadający blok skalny jest małym fragmentem tej długiej historii. Dziś, wędrując na Sławkowski Szczyt, można potraktować legendę jak zaproszenie do uważniejszej obserwacji gór i ich rzeźby.
Źródła: ciekawiodzawsze.pl, hub.pl, bryk.pl


