Spis treści:
- Jaki jest największy zamek w Małopolsce po Wawelu?
- Burzliwa historia zamku w Wiśniczu. Od świetności po ruinę
- Co warto zobaczyć w zamku w Wiśniczu?
Jaki jest największy zamek w Małopolsce po Wawelu?
Zamek w Wiśniczu leży niedaleko Bochni i Krakowa, a jego rozmiar oraz regularna, zwarta forma od razu przyciągają uwagę każdego, kto go zobaczy. Jest oficjalnie uznawany za drugi co do wielkości zamek w całej Małopolsce, ustępujący tylko samemu Wawelowi. Budowlę wzniesiono na planie zbliżonym do czworoboku, a jej charakterystyczną sylwetkę tworzą cztery narożne wieże, wysokie mury oraz efektowna brama wjazdowa w formie łuku triumfalnego, dobudowana już w 1621 roku.
Początki warowni sięgają drugiej połowy XIV wieku i wiążą się z możnym rodem Kmitów herbu Szreniawa, którzy w tym czasie budowali wokół Wiśnicza cały klucz swoich posiadłości ziemskich. Fundatorem pierwotnej siedziby był Jan Kmita, sprawujący wówczas urzędy starosty sieradzkiego, ruskiego i krakowskiego. Istnienie samego zamku po raz pierwszy potwierdzają rachunki żup bocheńskich z 1396 roku, co dobrze pokazuje, jak ważną rolę odgrywały wtedy w Małopolsce siedziby możnych rodów.
W kolejnych stuleciach budowla wielokrotnie zmieniała właścicieli i za każdym razem zyskiwała nowe oblicze. Najsłynniejszy z Kmitów, Piotr, nadał jej cechy stylu renesansowego, a po wygaśnięciu tej linii rodu zamek przeszedł w ręce Barzów i Stadnickich, by w 1593 roku trafić do Sebastiana Lubomirskiego (ten z kolei wystarał się u cesarza Rudolfa II o osobisty tytuł "hrabiego na Wiśniczu"). Prawdziwy rozkwit warowni przypadł jednak na czasy jego syna, Stanisława Lubomirskiego, który w latach 1615-1621, według planów architekta Macieja Trapoli, przekształcił dotychczasową siedzibę w potężną, nowoczesną jak na owe czasy fortecę, otoczoną bastionowymi fortyfikacjami na planie pięcioboku.
Przeczytaj także: Baśniowy zamek z tajemniczą jaskinią. Warto go zobaczyć choć raz
Burzliwa historia zamku w Wiśniczu. Od świetności po ruinę
Największy rozkwit rezydencji przypadł na okres, gdy nabrała ona reprezentacyjnego, a zarazem obronnego charakteru. Do dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów pozostaje barokowa brama w formie łuku triumfalnego, powstała w pierwszej połowie XVII wieku.
Losy zamku nie były jednak spokojne. Podczas potopu szwedzkiego, w 1655 roku, dobrze uzbrojona, licząca 600 żołnierzy załoga poddała się niemal bez walki - prawdopodobnie z powodu nieobecności dowódcy. Szwedzi doszczętnie ograbili rezydencję, a wywiezione z niej kosztowności miały wypełnić aż 150 wozów. Rok później zamek odbił z rąk najeźdźców pułkownik Gabriel Wojniłłowicz, ale - mimo podjętej wkrótce odbudowy - nigdy w pełni nie odzyskał dawnej świetności.
Kolejnym ciężkim momentem okazał się pożar z 1831 roku, po którym opuszczona rezydencja przez dziesięciolecia niszczała jako bezludna ruina. Ratunek nadszedł dopiero w 1901 roku, gdy majątek wykupiło Zjednoczenie Rodowe Lubomirskich. Od 1928 roku pracami renowacyjnymi kierował sam Adolf Szyszko-Bohusz, jeden z najwybitniejszych polskich architektów i konserwatorów tamtych czasów, znany też z prac przy Wawelu. Ambitne plany przerwał jednak wybuch II wojny światowej, a po jej zakończeniu zamek został znacjonalizowany. Systematyczną odbudowę wznowiono dopiero w 1949 roku, tym razem pod kierunkiem profesora Alfreda Majewskiego. To właśnie jemu zawdzięczamy w dużej mierze dzisiejszy, imponujący wygląd rezydencji.
Co ciekawe, spór o formalną własność zamku między Skarbem Państwa a potomkami rodu Lubomirskich ciągnął się w sądach jeszcze do niedawna. Ostatecznie w 2019 roku sąd w Tarnowie prawomocnie potwierdził, że to właśnie państwo nabyło prawo własności do zamku przez tak zwane zasiedzenie. Dziś mury dawnej rezydencji są w pełni dostępne dla zwiedzających, którzy mogą podziwiać nie tylko imponującą bryłę budowli, ale też przestrzenie doskonale przypominające o jej dawnych, bogatych funkcjach.
Co warto zobaczyć w zamku w Wiśniczu?
Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od dziedzińca i uważnego spojrzenia na cały układ murów oraz wież. Dopiero z tej perspektywy widać wyraźnie, że Wiśnicz nigdy nie był zwykłą siedzibą mieszkalną, lecz przemyślaną, wielofunkcyjną rezydencją o charakterze obronnym.
Duże wrażenie robią również podziemne stajnie, gdzie surowa, pozbawiona ozdób architektura tworzy wyraźny kontrast z reprezentacyjnym charakterem bramy i głównej elewacji. W programie zwiedzania znajdują się także krypta grobowa Lubomirskich oraz ekspozycja poświęcona średniowiecznym narzędziom tortur - miejsca, które szczególnie chętnie odwiedzają miłośnicy mniej oczywistych, mrocznych aspektów historii.
Osoby, które wolą nowoczesne formy poznawania przeszłości, z pewnością zainteresują się Bastionem VR. Ta wirtualna prezentacja, przygotowana z użyciem przestrzennego skanowania laserowego, pozwala dosłownie przenieść się do XVII wieku i zobaczyć zamek dokładnie takim, jakim był u szczytu swojej świetności - z pełnym wyposażeniem i tętniącym życiem dziedzińcem.
Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne godziny działania poszczególnych tras oraz dostępność konkretnych atrakcji, bo mogą się one różnić w zależności od pory roku. Na podziemną trasę dobrze zabrać pełne buty z solidną przyczepnością - miejscami bywa tam nierówno i ślisko. Wiśnicz świetnie sprawdzi się zarówno jako cel krótkiego, popołudniowego wypadu z Krakowa, jak i jako ważny, obowiązkowy punkt na dłuższej trasie po zabytkach całej Małopolski.
Źródło: ciekawiodzawsze.pl, hub.pl, zamekwisnicz.pl


